czwartek, 4 kwietnia 2013

Nie rozumiem fenomenu 'Gry o tron'


Zacznijmy od tego, że mam ogromny wstręt do fantasy. Nigdy nie udało mi się obejrzeć żadnej części "Władcy Pierścieni" od początku do końca, a książka "Hobbit", którą dostałam na ósme urodziny, stoi na półce nienaruszona od 10 lat. Nie wiem dlaczego, ale jakoś nie przekonują mnie krasnoludy, elfy i brodaci czarodzieje. Jednak kiedy mój brat dostał ostatnio od kolegów serial "Gra o tron", którego ocena na Filmwebie wynosi imponujące 8,8/10, postanowiłam dać fantasy jeszcze jedną szansę.

Jak dotąd zobaczyłam 7 z 10 epizodów pierwszego sezonu i wciąż nie jestem przekonana. Odcinki trwają prawie godzinę i mam wrażenie, że oprócz odważnych scen erotycznych, w tym serialu nie dzieje się nic. Brak jest jakiejkolwiek postaci, z którą mogłabym się identyfikować, a irracjonalne zachowanie bohaterów przekracza ludzkie pojęcie. Tymczasem z każdej strony bombardują mnie zapowiedzi trzeciej serii 'kultowego serialu'.

Braciszek przekonuje mnie, że akcja się jeszcze rozkręci. Szczerze w to wątpię, ale zmęczę jeszcze jakoś te 3 odcinki. Zastanawia mnie jednak jedno: co wy w tym widzicie? Jeśli ktoś jest w stanie, proszę, niech odpowie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz