Nie mam zamiaru przedstawiać życiorysu Iana, tym bardziej, że nie ma zbyt wiele do opowiadania, jako że samobójstwo popełnił w wieku 24 lat. Chciałabym skupić się bardziej na samej muzyce. W filmie piosenki wykonywane są na żywo przez aktorów, za co z jednej strony należy im się podziw, z drugiej natomiast nie oddaje to do końca charakteru zespołu. Odgrywający główną rolę Sam Riley, choć bardzo podobny do Curtisa wyglądem, nie został niestety obdarzony równie głębokim głosem. Koniec końców, film uważam mimo wszystko za dobry, a jako dowód przedstawiam (moim zdaniem) najlepszą scenę, z moją ulubioną piosenką Joy Division, bardzo emocjonalną i wzruszającą:
Jeśli chodzi o twórczość Joy Division, została ona także częściowo przedstawiona w filmie "24 Hour Party People", który poświęcony jest historii wytwórni zespołu oraz sceny muzycznej Manchesteru ubiegłego wieku. Sama jeszcze nie miałam okazji obejrzeć tego filmu, a opinie, jakie o nim słyszałam, znacznie różnią się między sobą, więc ciężko mi na chwilę obecną powiedzieć cokolwiek na jego temat. Nie pozostaje nam zatem nic innego, jak tylko jak najszybciej go obejrzeć! Tymczasem na sam koniec moich rozważań o Joy Division proponuję wam bardzo dobry cover piosenki "Shadowplay" w wykonaniu The Killers oraz utwór zespołu The Wombats, który zachęca do tańczenia do piosenek Joy Division. Wydaje się niemożliwe, ale nie znam lepszego sposobu na odstresowanie, niż dziki szał przy "Disorder"!


