![]() |
| W wersji polskiej... |
![]() | ||
| ...i angielskiej |
Z PLL zetknęłam się po raz pierwszy w formie serialu. Po pierwszym odcinku byłam tak zaszokowana bezsensownością fabuły, że nie pozostało mi nic innego, jak tylko oglądać dalej. I tak już zostało. Mimo, że w serialu nie brak luźnych końców i logicznych luk, jest w nim coś hipnotyzującego. I choć ostatnie odcinki uważam za kompletne nieporozumienie, jestem na tyle przywiązana do bohaterek, że gdy za kilka miesięcy rozpocznie się kolejny sezon, obejrzę go zapewne na live streamie razem z amerykańskimi widzami.
Za książki zabrałam się krótko po tym, jak zaczęłam oglądać serial, najpierw w języku angielskim. Trzeba przyznać, że szata graficzna jest okropna, przypomina pamiętniki Barbie i wstyd mi je było czytać w miejscach publicznych. Edycję polską kupiłam chyba tylko ze względu na ładne okładki (wiem, to próżne). Serial jest bardzo niewierną ekranizacją powieści. W zasadzie łączy je tylko ogólny zarys fabuły i postaci bohaterek. Jeśli chodzi o resztę elementów, włączając w to wygląd osób, relacje między nimi i poszczególne wydarzenia, to nie mają ze sobą nic wspólnego. Uważam to jednak za ogromną zaletę, ponieważ akcja w świecie literackim i telewizyjnym zmierza w dwóch zupełnie różnych kierunkach. Czasem tylko zastanawiam się: czy to wydarzyło się w serialu, czy tylko w powieści...? Trochę to mylące.
Tak czy inaczej, jeśli miałabym wyróżnić książkę lub serial, chyba wybiorę to drugie. Tak to już jest- nigdy nie czytaj książki po obejrzeniu ekranizacji, bo w 99% przypadków nie docenisz pierwowzoru. Łatwiej jest mimo wszystko przyzwyczaić się do realnych bohaterek niż tych papierowych, a właśnie to łatwo przychodzące przywiązanie do dziewczyn uważam za największy atut serii. Wszystkim rozpoczynającym przygodę z PLL polecam zatem rozpoczęcie od oryginału, a następnie śledzenie odcinków serialu, może wasz odbiór będzie wtedy inny :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz